Bliżej Słońca nie znaczy goręcej
Merkury jest pierwszą planetą od Słońca, a Wenus drugą, więc logicznie można by oczekiwać rekordu temperatury na Merkurym. Ale Merkury nie ma atmosfery: w dzień skały nagrzewają się tam do około +430 °C, a w nocy stygną do około -170 °C. Ciepło dociera wraz ze światłem i od razu ucieka.
Na Wenus jest inaczej: około +460 °C panuje tam w dzień i w nocy, nawet na szczytach gór. Ołów by się tam roztopił. Planeta obraca się powoli, a noc trwa mniej więcej 2 ziemskie miesiące, ale w tym czasie powierzchnia prawie się nie ochładza.
Niemal dwa razy bliżej Słońca, bez atmosfery. W dzień około +430 °C, w nocy około -170 °C: ciepło od razu ucieka.
Dalej od Słońca, z gęstą atmosferą. Około +460 °C przez całą dobę, bez wyraźnej różnicy między dniem a nocą.
Atmosfera Wenus przepuszcza światło, ale zatrzymuje ciepło
Całą planetę pokrywają chmury kwasu siarkowego. Odbijają z powrotem w kosmos około trzech czwartych światła słonecznego: Ziemia odbija około jednej trzeciej, a Merkury około jednej dziesiątej. Do powierzchni Wenus dociera nawet mniej światła niż do powierzchni Ziemi, więc samymi promieniami słonecznymi nie da się wyjaśnić tego upału.
Światło, które dociera w dół, nagrzewa skały. Oddają one ciepło już nie w postaci światła widzialnego, lecz promieniowania podczerwonego - a dwutlenek węgla chętnie je pochłania. Tego gazu jest bardzo dużo: ciśnienie przy powierzchni jest około 92 razy większe niż na Ziemi, jak pod wodą na głębokości 900 metrów. Promieniowanie grzęźnie w tej grubej warstwie, a na zewnątrz wydostaje się tylko jego znikoma część.
Gdyby nie było efektu cieplarnianego, a chmury odbijałyby tyle samo światła, powierzchnia miałaby około -40 °C. Wszystko między tą wartością a rzeczywistymi +460 °C to zasługa dwutlenku węgla. Na Ziemi również występuje efekt cieplarniany i podnosi temperaturę o około 33 stopnie: różnica nie polega na samym zjawisku, lecz na jego skali. Upał utrzymuje się właśnie przy powierzchni - im wyżej, tym niższe ciśnienie i chłodniej.
Skąd na Wenus tyle dwutlenku węgla
Jest tam mniej więcej tyle samo węgla co na Ziemi - po prostu znajduje się on w innym miejscu. Na Ziemi niemal cały węgiel jest związany w wapieniach: przez miliony lat deszcz i oceany przenosiły go z powietrza do skał. Gdyby uwolnić go z powrotem, Ziemia miałaby atmosferę porównywalną z wenusjańską.
Na Wenus ten proces się załamał. Uważa się, że kiedyś istniała tam woda. Para wodna również jest gazem cieplarnianym: im robiło się cieplej, tym więcej wody parowało. W górnych warstwach światło słoneczne rozbijało cząsteczki wody, a lekki wodór uciekał w kosmos - woda przepadła bezpowrotnie, a dwutlenek węgla nie miał się gdzie podziać. Astronomowie wciąż spierają się, czy na Wenus istniały prawdziwe oceany, czy tylko wilgotna atmosfera.
Doczytaj w aplikacji Miqo
Jeszcze 1 minuta, a na końcu quiz. Znajdziesz go w dziale „Kosmos → Sąsiednie planety”
Skieruj tu aparat telefonu, a otworzy się App Store lub Google Play.
Źródła
- Temperatura, ciśnienie i skład atmosfery: NASA Planetary Fact Sheet. Hipoteza o utracie wody opiera się na stosunku wodoru do deuteru zmierzonym przez sondy Pioneer Venus i Venus Express