Jedzenie było, ale nie dla głodujących
W Irlandii w latach 1845-1849 zaraza ziemniaczana zniszczyła ziemniaki - niemal jedyne pożywienie biednych dzierżawców. Zboże i żywy inwentarz przez cały ten czas nadal wywożono z kraju na sprzedaż. Historycy spierają się, czy wywiezione zapasy wystarczyłyby dla wszystkich, ale sam fakt jest wymowny: jedzenie przejeżdżało obok ludzi, których nie było stać, by za nie zapłacić.
W Bengalu w 1943 roku zmarło, według różnych szacunków, od 2 do 3 milionów ludzi. Zbiory były gorsze niż zwykle: rok wcześniej wybrzeże nawiedził cyklon, a ryż zaatakowała choroba. Nie na tyle jednak, by wyjaśnić tak ogromne straty. Ekonomista Amartya Sen wykazał, że w prowincji było mniej więcej tyle ryżu co w latach pokoju. Zmieniło się coś innego: wojenna inflacja, paniczne zakupy i ceny, które wzrosły kilkakrotnie. Robotnicy dniówkowi i rzemieślnicy przestali mieć dostęp do jedzenia leżącego na rynku.
Głód zaczyna się wtedy, gdy w kraju kończy się jedzenie.
Częściej jedzenie jest dostępne, ale trafia tam, gdzie ludzie mogą za nie zapłacić. Głodują ci, którzy właśnie w tym momencie nie mają czym zapłacić: bezrolni robotnicy, pracownicy dniówkowi i osoby żyjące z dniówki.
Jak nieurodzaj zamienia się w głód
Ten schemat powtarza się w kolejnych przypadkach. Zbiory nie spadają do zera, tylko zmniejszają się o pewną część, ale pogłoski o niedoborach podbijają ceny szybciej, niż znika jedzenie. Od tej chwili liczy się już nie ilość zboża, lecz tempo, w jakim zarobki nie nadążają za cenami.
Zbiory spadają. Część plonów przepada, a resztę zbiera się i wywozi dalej.
Ceny szybują. Handlarze wstrzymują zapasy, a kupujący robią zapasy - ceny rosną, zanim jedzenie się skończy.
Zarobki nie nadążają. Osoby bez ziemi kupują jedzenie za dniówkę - i z każdym tygodniem mogą kupić go mniej.
Jedzenie wyjeżdża. Trafia tam, gdzie ludzie mogą za nie zapłacić, a nie tam, gdzie głodują.
Dlaczego w niektórych krajach susza mija bez głodu
Botswana przetrwała dotkliwe susze w latach 1980-tych bez masowego głodu: władze uruchomiły roboty publiczne i rozdawały żywność, więc ludzie mieli za co ją kupić. W tych samych latach głód dotknął Sudan i Etiopię, gdzie pomoc nadeszła z opóźnieniem. Sen ujął to dobitnie: tam, gdzie odbywają się wybory i działa wolna prasa, masowy głód nigdy się nie zdarzał - władza, o której się pisze, jest zmuszona reagować.
Ta formuła ma swoich krytyków: spierają się oni zarówno o to, co uznać za demokrację, jak i o to, czy jedzenia zawsze wystarczało - w części klęsk głodu jego ilość rzeczywiście wyraźnie spadała. Ogólna prawidłowość jednak się utrzymuje: susze powracają stale, a w głód zamieniają się tam, gdzie nikt nie musi ich zauważyć.
Dostęp do jedzenia lepiej wyjaśnia głód niż jego całkowita ilość
Dlaczego nieurodzaj może doprowadzić do masowego głodu?
Co pomaga nie dopuścić, by susza przerodziła się w masowy głód?
Źródła
- Amartya Sen, „Ubóstwo i głód” (1981)
- Jean Drèze i Amartya Sen, „Głód i działania publiczne” (1989)
- Cormac Ó Gráda, „Famine: A Short History” (2009)
Dalej w serii „Głód”
2 artykuły w całości na stronie, jeszcze 2 w aplikacji
